księga gości


2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień



aga-baba-jaga bloguje...

2012-01-20 03:00:08
z opoznieniem
Bo o koncowce roku poprzedniego.

2011 zaczal sie dosc marnie, a skonczyl szybko i radosnie.

W wyniku tej koncowki wlasnie, w 2012 czeka mnie najprawdopodobniej zmiana stanu cywilnego, bo w sumie czemu by nie.

Oraz zmiana pracy, jak wiadomo, wyczekiwana od dawien dawna.

Nareszcie! (to zmiany roboty sie tyczy, nie zamazpojscia:))

Odliczanie zaczelam juz hohoho jak daaawno, wtedy jeszcze nie mialam planu co by robic dalej, mialam li i tylko plan, by czmychnac jak najdalej.

A teraz zostalo tylko 6 dni. Od wtorku nie przestaje sie usmiechac, rowniez w biurze, a co. Musze nadrobic, od dobrych siedmiu miesiecy z hakiem nie czulam sie tak zadowolona.

skomentuj (2)

2011-12-22 04:10:40
przedswiatecznie
Po ostatnich dniach w robocie jestem tak przeczolgana. Wzdluz i w poprzek (i po przekatnej), ze nie da sie tego opisac.

I w sumie dlatego - te zblizajace Swieta mi powiewaja. I nie lece do Polski czyli praktycznie moze ich nie byc, jesli o mnie chodzi.

Plany kulinarne mialam szeroko zakrojone, nie powiem, ale teraz wraz z rosnacym przeczolganiem - kurcza sie znaczaco.  I bledna.

I jedyne, na co mam ochote to pieprznac sie do lozka i przespac trzy dni z rzedu.

...

To teraz do rzeczy. Bo jednak Swieta mimo wszystko beda, wiec. i (moge sobie gadac powyzej co chce, ale nie jedna lezka mi sie w oku dzis zakrecila, gdy w radiu lecialo "Happy Christmas (War is Over)")

Glowne zyczenie od paru lat mam jedno i to samo (i nie dotyczy ono mnie bezposrednio) i mocno wierze, ze po raz kolejny sie spelni. Bo jesli o tym akurat mowa - nie moge na ten ubiegly rok narzekac. Wiec bardzo prosze i mocno trzymam kciuki, by ten nadchodzacy rok byl albo taki jak poprzedni, albo nawet ciut lepszy, jesli sie da.

Jesli chodzi o nastepna w kolejce wazna rzecz - podejrzewam, ze 2012 bedzie jeszcze lepszy niz ten mijacy. I oby te podejrzenia sie sprawdzily ;)

A jesli chodzi o robote to mniej wiecej wiadomo czego nalezy mi zyczyc ;) (o, tak a propos artykulik znow mi sam wpadl przed oczy, ja naprawde ich specjalnie nie szukam! same mnie znajduja!)


Takze i sobie i wszystkim, ktorzy to przeczytaja - Wesolych Swiat. Szczesliwego Nowego Roku. I spelnienia marzen. Chocby tylko pierwszego z listy - mi wystarczy. A w wersji wypasionej - niech spelnia sie wszystkie trzy.

skomentuj (2)

2011-12-01 03:46:52
vacation deprivation
O, taki artykul mi sie dzis w oczy rzucil.

I tak sobie przeanalizowalam sprawe i wyszlo mi, ze tego kraju nienawidze najbardziej wlasnie za to. Za brak ustawowego urlopu.
I poczucie, ze olaboga, jakie to my mamy szczescie, ze nasz kochany pracodawca wspanialomyslnie podarowal nam 10 czy 15 dni urlopu na rok.

A jak juz sie go ma to oczywiscie, ze w ramach common courtesy dla najjasniejszego pracodawcy, nalezy co chwile sprawdzac pracowego mejla i popracowywac katem na urlopie tak czy siak. Bo przeciez pracodawca i tak jest najlepszy na swiecie, bo moglby nam urlopu w ogole nie dac, etc, etc.

Gwoli scislosci - ten ostatni akapit dotyczyc mnie na dobre zaczal dopiero w obecnej pracy. W poprzednich nikt mi owego bycia na biezaco i w miare mozliwosci pracowania nie nakazywal. W tej za to szefowie odprawili mnie na moj 9dniowy (w sensie, ze dziewiec business days mnie w pracy nie bylo) urlop wlasnie z przykazaniem, by.

A juz na wszechobecne tutaj mniemanie, ze brak urlopu przeklada sie na gigantycznie zwiekszona produktywnosc, otwiera mi sie w kieszeni noz (ktorym, patrzac na moje perspektywy zawodowe w tymze kraju, powinnam sobie w zasadzie wnet poderznac gardlo:)).

Trzymajta kciuki, bo choc gardla rznac nie zamierzam ni sobie, ni nikomu innemu - trzeba pomyslec nad jakimis konkretnymi zmianami. Najlogiczniejsza, czyli znalezienie sobie tak bogatego meza, by nie musiec pracowac - nijak niestety nie wchodzi w gre ;)


(jestem tak wypalona, wyzeta i wykonczona po ostatnim miesiacu, ze nie mam slow, by to opisac)

skomentuj (2)

2011-11-18 04:39:13
zakleszczenie
Mylilby sie ten (czyli np. ja), ktory pomyslalby, ze w polowie listopada, gdy na dworze juz mocno zimno, liscie z drzew opadly, traw nie ma, etc, etc. - nie gryza juz kleszcze. Wrecz przeciwnie. Pierwszy kleszcz w zyciu. W polowie listopada. Bo zachcialo mi sie w niedziele po swiezym powietrzu przespacerowac. Pffff.

Choc trzeba przyznac, ze i tak pozno sie nan zalapalam - jakby nie patrzec poltora roku juz prawie minelo odkad przeprowadzilam sie w lasy ;)

skomentuj (4)

2011-11-16 03:47:43
here we go again
Wrocilam z roboty przed chwila. Usiadlam. Wciagnelam jakis zimny kawalek pizzy, ktora nabyl AN 4h wczesniej, gdy normalni ludzie wychodza z pracy. Patrze na zegarek - 9:40pm.

Kurwa. Znow. Nigdy, ale to nigdy sie do tego nie przyzwyczaje. Nie akceptuje takiego zycia. Z kazdym kolejnym 12h dniem w biurze coraz bardziej sie na to nie zgadzam. Mniemam, ze wiekszosc wspolpracownikow jest chociaz adekwatnie oplacana, by. Acz nawet, gdyby i mnie sie to przytrafilo (yeah, right!) i tak bym nie zaakceptowala, acz moze widzialam ciut, ciupenke wiekszy sens. A w obecnej sytuacji nie widze zadnego.

Powtarzam sobie, usiujac sie troche uspokoic: "juz niedlugo, juz niedlugo". I mam nadzieje, ze wkrotce sie to spelni, nic innego mi nie pozostalo.

A poki co bardzo ciezko mi sie zyje, widzac w swoim zyciu raczej bardzo niewielki sens. W porywach do zadnego (dzis).

skomentuj (0)

2011-11-07 02:35:44
przesuwaniowo
Moje miasteczko podalo niedawno do wiadomosci, ze wobec kleski zywiolowej, o ktorej bylo w notce poprzedniej, przesuwaja Halloween. Na ten czwartek. WTF???

Srsly? To tak jakby chcieli reschedule Christmas. Nie tak to jest zorganizowane.

Ja sie na to nie pisze. Trick or treaterowcow przyjme w me progi najwczesniej 31go pazdziernika 2012.

Luz, moge sie odgrazac, a i tak o godzinie, o ktorej beda chodzic i tak najpewniej bede przykuta do pracowego biurka, mwaha. Tylko koty mi sie zestresuja waleniem w drzwi, bidulki.


skomentuj (4)

2011-11-05 17:46:15
powtorka z rozrywki

TEJ

mnie spotkala. Sobota-wtorek. Tylko teraz, zamiast 92F w mieszkaniu mialam bite 45F. Do tej pory sie zastanawiam, ktora wersje wole. Te w ktorej caly czas jest sie mokrym (bo latem wiadomo jaka wilgotnosc) i ledwie sie oddycha czy te, przy ktorej 3 koldry nie wystarcza, by sie ocieplic i usnac. Nie wiem. Przy tej goracej mozna choc wziac zimny prysznic.

To, jak zaprojektowana jest tutaj siec polaczen elektrycznych (= wszystko nad ziemia, a nad liniami makabryczna ilosc drzew i przy srednim wietrze - wiadomo co sie dzieje) to jakis dramat.

PS Obecny blackout sponsorowany byl przez pazdziernikowe opady sniegu, w ilosci 15.5". Owszem, resztki nadal leza.

No ale, prad juz wrocil, wczoraj wrocila na dobre kablowka (tv mi nie brak, ale bez netu robie sie lekko nerwowa:)). A ja podzielilam sobie najblizsze miesiace na kawalki i zajmuje sie odliczaniem. Starajac sie zbytnio nie denerwowac tematami okolopracowymi. Acz dzis lub jutro czeka mnie niewdzieczne zadanie napisania corocznej samooceny. Malo jest rzeczy, ktorych nie znosze bardziej niz.


skomentuj (3)

O moim (tymczasowym) miescie
thestamfordlife
stamfordtalk
blogstamford

Moje eks-podopieczne
starsza
młodsza

Koledzy z LO
the-world-is-my-home
batonik
webstop

Dodaj do ulubionych:
issue
misiuwodny
ptasia-grypa
s-u-n-s-h-i-n-e
waiting
ds
mignona
so-so
yours
bloga-kuchnia
pierwsza-zona
maupa
itusia
nec-mergitur
frozee
thernity
grendelek
haniuta
rosemary
olcott
barbarella
misscellophane
gogenzola
cloudy
sistermoon
w-kolo-macieju
houston
snafu
reaktywowana
bazylek
windycity
alessa
aga-koty-klopoty
zimno
parker
cashew
khem


Tagi